Posty

Chciałam być kobietą... niezależną...

Obraz
Jak wchodziłam w dorosłe życie to jedno wiedziałam na pewno. Chciałam być kobietą… niezależną! Dosłownie. Nie chciałam zależeć od żadnego mężczyzny, a już na pewno nie chciałam zależeć od męża, którego w tamtym czasie to nawet na horyzoncie jeszcze nie było – niby się uśmiechnęła, ale nawet teraz, po tylu latach, widać było jak lekko marszczy brwi, gdy o tym wspomina. Tak bardzo miałam dosyć zależności od swojego ojca... Żaneta miała w sobie coś twardego, niczym to „Ż-et z kropką” w jej imieniu. Piękna kobieta z nutą zgorzknienia w głosie. Pasuje do niej ta mała czarna, bez mleka i cukru – pomyślałam stawiając przed nią filiżankę. Uciekłam od ojca. W małżeństwo – kontynuowała. Uciekłam od tych jego nieznośnych słów: „póki mieszkasz pod moim dachem, będzie po mojemu!”. Bo tak było. Prawie we wszystkim. Dyscyplina. Zakazy. Kontrola. I zero dyskusji. Bo jak nie, to… Zawiesiła głos i upiła łyk kawy. Zamyśliła się z filiżanką w dłoniach. Nie rozumiała, dlaczego nie wolno. Podo...

Być kobietą...po rozwodzie

Obraz
Być kobietą...po rozwodzie zranioną obolałą Tak wiele kobiet po rozwodzie nie może się z tym pogodzić.  Dlaczego mi to zrobił? Jak mógł? Czemu mnie to spotkało ? ...cała litania podobnych pytań”... Nie rozumiemy. Trudno nam zaakceptować, że spotyka nas krzywda. Czasem zdarza się tak, że kobieta żyje dalej z ciężkim ładunkiem emocji, które cały czas kłębią się szukając odpowiedzi na dręczące pytania. W tym stanie jest praktycznie niemożliwe, aby zobaczyć...drugie dno. Wyobraź sobie, że na te wszystkie pytania istnieją odpowiedzi. Być może takie, których kobieta nie chce usłyszeć. Być może takie, które nie będą się jej podobały w pierwszej chwili. Jednak prawdziwe. Odsłaniające to co niewidzialne i... w zrozumieniu rozpuszcza się litania pytań. Rozpływa się ta silna wewnętrzna potrzeba, aby obarczyć jego WINĄ. Można zobaczyć, że nie ma „winnych”. Jest tylko informacja, która potrzebuje uwagi. Perła. Wtedy okazuje się, że rozwód był prezentem. Cierpienie katalizatore...

Być Kobietą...zbuntowaną... zezłoszczoną...

Obraz
Być Kobietą...zbuntowaną... zezłoszczoną... Może taką, która ma mocne zdanie i potrafi bardzo dosadnie wyznaczać swoje granice. Głośno i otwarcie o tym mówić, aby mieć pewność, że nikt już nie rozczaruje. Nie odważy się. A może taką, która złości się bardzo, gdy znów zostają przekroczone. Granice. Przecież miała nadzieję, że dobro wraca. Jak sama daje to powinna również otrzymać. A tu znów to samo...ktoś „przekroczył”, sprawił ból, zawiodła się i ...czuje złość. Być może taką, która z obawy o ponowne zranienie trzyma mocno na wodzy swoje uczucia. Już woli czuć mniej. Nie robić sobie nadziei, które nazywa złudnymi. Cieszyć się mniej i nie oczekiwać zbyt wiele dobrego, aby...znów się nie rozczarować. Dla podwójnego zabezpieczenia pokazuje światu swoją mocną postawę. Kobiety silnej. Czasem taką, która ukrywa przed wszystkimi swoje zranienie. Wstydzi się przyznać, że jej życie nie układa się tak jak planowała. Tak naprawdę już nie wie, czy gorsze jest to, że jest „źle”, czy...

za Twoim PROBLEMEM „coś” stoi

Obraz
Czy wiesz, że... za Twoim PROBLEMEM „coś” stoi ? A może nawet „ktoś”... Nie mam na myśli pospiesznego szukania „winnego”  w stylu...trudny mąż, niegrzeczne dzieci, podły szef...itd,itd. Mam na myśli to, że czasem zupełnie nieświadomie jesteśmy uwikłani w historie i schematy rodowe. Pewnie nie raz spotkałaś się z słowami typu „jaka matka, taka córka” i konsekwencjami tego, czyli mama miała trudnego męża. Jakimś cudem córka też z wszystkich młodzieńców wybiera akurat tego, który jest trudny... z którym może „powtórzyć” schemat rodowy. Tata pił. Teraz mąż pije...ale dziadek też pił i... Babcia męczyła się jak mama. Córka nieświadomie wchodzi w „rolę”. W swej nieświadomości jest lojalna wobec mamy i babci. Było im ciężko, więc „nie wypada”, aby jej było lżej...brzmi jak absurd, prawda? Psychologia już dawno zauważyła te schematy, jednak jeszcze nie znalazła sposobu jak się ich „pozbyć”. Tymczasem Bert Hellinger, znany terapeuta po kilkudziesięciu latach prac...

Wyglądała na wyzwoloną singielkę...

Obraz
Wyglądała na wyzwoloną singielkę. Nawet lubiła to określenie. Podkreślało jej niezależność, nowoczesność i wolność. Wesoła, rozmowna, zabawna. Wiesz, taka osoba z którą miło się przebywa, a potem z uśmiechem wspomina.  Myślę, że Ty też polubiłabyś ją od pierwszych chwil. Przecież każdy z nas lubi pogodnych ludzi, prawda? Nikt nigdy nie miał szans domyślić się jaką skrywa w sobie tajemnicę... W jesienne popołudnie przy pachnącej jaśminem herbatce zamyśliła się dość mocno. Nie spodziewałam się, że przygotowywała się do tego by powiedzieć mi: „wiesz...ja tak naprawdę strasznie się boję” Potokiem słów opowiedziała mi smutną część swojej historii. Okazało się, że tak naprawdę wcale nie chce być singielką. Marzy o miłości, przytulaniu i świadomości, że jest ktoś kto o niej myśli... Jej tęsknota za bliskością była wielka i głęboka jak ocean, jednak...ten strach w niej ciągle zwyciężał. Wybrała samotne życie i próby udowadniania sobie, że tak jest „lepiej”, ponieważ...

To co postrzegasz jako problem, może być Twoim sprzymierzeńcem.

Obraz
Posypało mi się życie, a tak wszystko dobrze się zapowiadało - tak mogłoby brzmieć zlecenie pewnej kobiety do pracy podczas warsztatu MAGIA - MITY i BAŚNIE. Ta kobieta wiele doświadczyła: w jednym czasie rozstała się z mężem, wyszły na jaw kredyty zaciągnięte przez męża na jej firmę, o których nie wiedziała wcześniej, lekarze zdiagnozowali guzki , które usunęła operacyjnie, a jeszcze nie doszła do siebie, gdy część pracowników odeszła z firmy. Mogłoby się wydawać, że życie s ię na nią uwzięło... Prace pokazały, że to co to postrzegała jak problem, było jej sprzymierzeńcem. Dynamika Rodowa, w jakiej była ta kobieta kierowała ją ku ideałom nierealnej miłości, za cenę cierpienia. Zadłużenie chroniło tę kobietę przed odlotem i kompletną utratą wpływu na swoje życie. A tak mogłoby się stać, gdyby zamiast długów, zewsząd płynęły do niej pieniądze i uznanie zawodowe. Życie przyniosło jej to w czym było jej uzdrowienia: problemy finansowe. W ten sposób skierowały ją ku mamie. Jako ...

CIEKAWOŚĆ i WGLĄD Bert Hellinger

Obraz
"Dzięki ciekawości noworodek podbija swój świat. Im bardziej jest ciekawy, tym jest żywotniejszy i zdrowszy.   Dzięki ciekawości dziecko doświadcza też swoich granic. Stąd dzięki przysłowiowemu „dopóki się nie oparzy” dziecko wie, że płyta na piecu jest za gorąca, żeby jej dotykać palcami. Jednak dziecko chce się nauczyć, chce poczynić własne doświadczenia. Broni się, gdy pokazuje mu się zbyt wiele i gdy chce się je pozbawić własnego doświadczenia. Tylko to, czego doświadczamy dzięki ciekawości staje się rzeczywiście nasze własne, a stając wobec nowych zadań możemy tym dysponować i nie musimy się nad tym długo zastanawiać. W ciekawości my sami działamy. Ciekawość kryje się za wszelkimi dociekaniami i krok po kroku czyni sobie świat poddanym. Wglądy natomiast są darem. Pojawiają się nagle, często przy okazji. Nie dochodzimy do granic, nie możemy się na nich sparzyć. One biorą nas na służbę. Dlatego nie możemy ich zachować dla siebie. Są też dla innych. Jeśli my ...